Wydanie nr 31/2023, Wtorek 31.01.2023
imieniny: pokaż (8 imion)Cyrus, Euzebiusz, Jan, Ksawery, Ludwik, Marceli, Marcelin, Marcelina
ReklamaKontakt
  • tvregionalna24.pl
  • zulawyimierzeja24.pl
  • tvsztum.pl
  • tvdzierzgon.pl

„Przywiązanie do Pomezanii jest silniejsze niż chęć zmiany klubu”. W cztery oczy z Piotrem Sobierajem #11

„Przywiązanie do Pomezanii jest silniejsze niż chęć zmiany klubu”.… fot. Michał Kruczkowski
Każdemu z nas zdarza się, oczywiście z właściwym dystansem, przyrównywać realia światowej piłki do naszych regionalnych rozgrywek. Jako fan Arsenalu zastanawiałem się, który z graczy Pomezanii najprędzej miałby postawiony pomnik przy ul. Toruńskiej, niczym Thierry Henry ma swój posąg przed stadionem londyńskiego klubu. Odpowiedź była prosta - Piotr Sobieraj. Ofensywny zawodnik naszego klubu jest dobrze kojarzony przez każdego sympatyka piłki w Malborku. W poniższej rozmowie Sobi mówi o swojej lojalności względem Pomki, przedstawia swoje przemyślenia na temat obecnego sezonu, a także doradza, dlaczego warto dołączyć do malborskiego zespołu.

 

Gdy myślałem o tym, który z zawodników Pomezanii jest najbardziej kojarzony przez kibiców, to pierwsze, co przyszło mi do głowy, to Sobi. W końcu jesteś też najlepszym strzelcem w historii klubu. Czy ma to dla Ciebie duże znaczenie, czy też nie przywiązujesz do tego faktu zbyt dużej uwagi?

W Pomezanii gram już od najmłodszych lat, a ogólnie będzie to już 17 lat przygody z piłką. Wiadomo, jestem wychowankiem, gram dla mojego klubu, także każda strzelona bramka na pewno cieszy. Czy przywiązuję uwagę do tego, że jestem królem strzelców? Na pewno fajnie jest zdobywać gole, tym samym dając trzy punkty Pomezanii.

 

Skąd się tak naprawdę wzięło to przywiązanie do Pomezanii? Porównując nasze realia do tej światowej piłki, można powiedzieć, że jesteś jak malborski Totti. Podejrzewam, że pojawiały się oferty z innych klubów, dlaczego więc zdecydowałeś się nie odchodzić?

Praktycznie co sezon pojawiają się jakieś oferty, byłem już nawet blisko odejścia, ale jak widać, nadal jestem tutaj. Mimo wszystko ten sentyment i przywiązanie do barw są silniejsze. Chcę grać dla Pomezanii i w końcu wywalczyć ten upragniony awans.

 

Wspomniany awans, jak co roku, jest głównym celem klubu. Ten sezon zaczęliście dobrze, od czterech zwycięstw. Co musicie zrobić, żeby nie powtórzyła się historia z ostatnich lat, gdzie też wszystko pozytywnie się układało, aż w pewnym momencie sprawy wymykały się spod kontroli?

Musimy zdobywać jedną bramkę więcej niż nasz przeciwnik, to na pewno. Tak naprawdę to nie styl jest najważniejszy. Nie liczy się ilość, ale jakość. W poprzednich sezonach potrafiliśmy grać fajną piłkę, co nie przekładało się na punkty. W obecnym sezonie może mamy mecze, gdzie nie gramy najmocniejszego futbolu, ale cieszą nas komplety punktów. Nazajutrz nikt nie będzie pamiętał o grze, to wynik idzie w świat.

 

Która drużyna będzie dla was najpoważniejszym rywalem w walce o awans?

Na początku sezonu każdy myślał, i do dziś myśli, że głównym kandydatem do awansu jest Zblewo. To oni mają największy budżet z całej stawki, naściągali zawodników z wyższych lig. Co prawda mieli falstart, nie są może jeszcze zgrani, ale na pewno się jeszcze podniosą i będą wygrywać mecze. My musimy jednak twardo stąpać po ziemi i pokonywać wszystkich, nie oglądając się na pozostałe zespoły. Kandydatami do awansu mogą też być Gwiazda Karsin i Beniaminek Starogard Gdański.

 

Ostatnio graliście z Wisłą Tczew. Takie mecze zawsze wzbudzają więcej emocji, czy jako zawodnicy też podchodzicie z innym nastawieniem do spotkań derbowych?

Myślę, że nie. Ja osobiście podchodzę do każdego spotkania tak samo. Oczywiście fajnie się ogląda mecze, gdy przyjeżdżają też kibice gości, gdzie jest doping z obu stron i można zagrać dla nich dobre spotkanie. Ja jednak każde starcie traktuję w ten sam sposób i myślę, że moi koledzy z drużyny mają podobne podejście.

fot. Pomezania Malbork

Jednym z ostatnich spotkań było także pucharowe starcie z Deltą Miłoradz. O ile znamy cel ligowy, to jak podchodzicie do Pucharu?

Wiadomo, że każdy mecz chcemy wygrywać, jednak priorytetem jest liga. Wygraliśmy 2:0 w Miłoradzu, a trener dał szanse zawodnikom, którzy mniej grają w rozgrywkach ligowych. Każdy musi się ogrywać i być zawsze w gotowości.

 

Jak zapatrujesz się na współpracę z nowym trenerem, Michałem Anslikiem? Czy coś się zmieniło w klubie wraz z jego przyjściem?

Mieliśmy już wielu trenerów, każdy był inny, ale każdy także wnosił coś pozytywnego. Jeśli chodzi o trenera Anslika, to nie możemy mieć do niego żadnych zastrzeżeń, ponieważ treningi są jak najbardziej udane. Ma on swój warsztat trenerski, posiada doświadczenie, co przekłada się na nasze wyniki.

 

Trener Anslik miał nawet przygodę z angielskim Bournemouth. Czy opowiadał wam coś więcej o tym, czego nauczył sie na Wyspach?

Z tego co się orientuję, to był tam 5 lat. Tak naprawdę nigdy go nie pytałem o tę przygodę w Anglii. Może po tej naszej rozmowie będzie okazja, żebym co nieco się dopytał, dobrze, że mi o tym przypomniałeś.

 

Jak się w ogóle znalazłeś w Pomezanii, czy ktoś Cię do tego zachęcił?

Pamiętam to jak dziś. Byłem w trzeciej klasie podstawówki, na osiedlu spotkałem mojego starszego kolegę, który zaproponował mi przyjście na trening. Skusiłem się i tak złapałem tego bakcyla, a przygoda trwa do dziś.

fot. Pomezania Malbork

Czy już od najmłodszych lat występujesz jako ofensywny zawodnik?

Tak, tak to wyglądało od początku. Mój pierwszy trener, Jan Oryl, stawiał mnie na boku pomocy. W późniejszych latach cały czas grałem na pozycji napastnika. Potem któryś z trenerów, nie pamiętam dokładnie który, powiedział mi, że idealną pozycją dla mnie będzie skrzydło. No i tak gram do dzisiaj, właśnie na tej pozycji najlepiej się odnajduję. Mam dużo miejsca, dzięki czemu mogę wykorzystać mój największy atut, czyli szybkość. Grając na ataku też strzelałem bramki, jednak nie miałem takiego komfortu.

 

Czy oprócz szybkości posiadasz jeszcze jakieś inne atuty, które Cię charakteryzują?

Tak, jak najbardziej szybkość jest moim największym atutem. Nie jestem zbyt technicznym zawodnikiem, chociaż nie jestem też drewniany. Preferuję proste granie - przyjęcie, zagranie, wyjście na pozycję. Zagram do kolegi, on przeważnie już wie, co zrobić, grając mi na wolne pole, gdzie ja do tej piłki już zawsze na tym gazie dojdę.

 

Który z trenerów, czy ogólnie ludzi z Pomezanii, miał przez te wszystkie lata na Ciebie największy wpływ, najbardziej Ci pomógł?

Mam sentyment do mojego pierwszego trenera, Jana Oryla, który prowadził rocznik ‘91, ja jestem z rocznika ’92. To poprzez treningi ze starszymi dostałem się do kadry Pomorza. Ten trener to naprawdę wspaniała osobowość, dobry człowiek. Druga taką osobą z Pomezanii jest Paweł Rybarczyk, który z klubem jest na dobre i na złe, wzór do naśladowania, jeśli chodzi o podejście i przywiązanie klubowe. Gdyby nie Paweł, to nie wiem, czy gralibyśmy taką kadrą, którą dysponujemy obecnie. Należy mu się ogromny szacunek.

 

Chciałbym też nawiązać do sytuacji z wiosny tego roku, gdzie wyjechałeś i nie mogłeś pomóc drużynie w drugiej fazie sezonu. Myślisz, że twój wyjazd miał wpływ na to, że Pomka nie awansowała do IV ligi?

Myślę, że nie. To nie jest sport indywidualny, gra cała drużyna. Oczywiście jakiś wpływ mógłbym mieć, ale czy przełożyłoby się to na awans? Powiedziałbym, że jednak nie. O takich rzeczach decyduje kolektyw, a nie jednostki.

fot. Pomezania Malbork

Jak wygląda Twoja relacja z kibicami Pomezanii? Po komentarzach, które można znaleźć w Internecie, widać, że fani darzą Cię sporą sympatią.

Sam wywodzę sie ze środowiska kibicowskiego, kiedyś, gdy nie grałem jeszcze w seniorskiej drużynie, jeździłem za Pomką jako kibic. Znam tych chłopaków wiele lat i szanuję tych, którzy mnie wspierają, dopingują, a ja mogę odwdzięczyć sie golami.

 

Co byś doradził młodemu chłopakowi, który chciałby się zapisać na Pomezanię? Czym się powinien kierować i co mu może dać występowanie w naszym malborskim klubie?

Chodzi o to, żeby piłka sprawiała mu przyjemność, żeby też rodzice nie wywierali na nim niepotrzebnej presji. Taki chłopak nie musi mieć obaw, żeby przyjść na pierwszy trening, ponieważ będzie pod opieką dobrych szkoleniowców i będzie traktowany na równi z resztą chłopaków. Pomezania da mu możliwość rozwoju i doskonalenia piłkarskich umiejętności.

Michał Kruczkowski
Przejdź do komentarzy
Podziel się:
Oceń:
Tagi

Zobacz więcej z kategorii Sport


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe i naruszające regulamin będą usuwane.

 
M.
M. 10.09.2018, 17:22
Wzór do naśladowania dla innych zawodników Pomezanii ( umiejętności + zaangażowanie w grę) . Gdyby klub miał takich jedenastu zawodników to już dawno byłby awans!